poniedziałek, 27 grudnia 2010
Świat pełen kłamstw i zagadek
Świat nie jest nieokreślenie nieskończony. Kończy się tam, gdzie się poddajemy. Gdzie wreszcie stwierdzamy, może z dumą, może z przekonaniem, że nie ma sensu droczyć się z ludźmi, których wcześniej się kochało i szukać drugiej połówki, którą tak czy siak kiedyś znienawidzimy. Świat kończy się tam, gdzie kończymy pisać pamiętnik, a wreszcie spoglądamy prawdzie w oczy i stwierdzamy może z dumą, może z przekonaniem, że jesteśmy realistami. Nieustannie pogrążamy się w tym samym. Zawieramy przyjaźnie, które okazują się fałszywymi. Nie zważając na nic, tylko na durny optymizm, liczymy na zbyt wiele. I to świat nas pogrąża. W kółko robimy to samo, drążąc w kółko te same rozmowy. Co to za świat, w którym nie można mieć nic do powiedzenia, bo nawet jedno małe gówno wyda się komuś zdradą czy kłamstwem?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz